Jak nieświadomie zostałam managerem empatycznym

Managerem zostałam, w mojej opinii, w dosyć młodym wieku. Zostałam z nim trochę znienacka, nie przygotowywałam się do tej roli. W związku z tym, przed rozpoczęciem pracy na takim stanowisku, nie odbyłam szeregu szkoleń, jak robić to najefektywniej. Oczywiście, sama zaczęłam niezwłocznie szukać informacji, czytać, zdobywać wiedzę. Na to jednak potrzeba było czasu. Jednak istotnie jest to, że w momencie, gdy zaczynałam pracę jako manager, nikt nie powiedział mi i nie pokazał, jak powinnam to robić. Czy przytrafiła Ci się kiedyś sytuacja, że otrzymałeś zadanie do wykonania, jednak czułeś, że nie jesteś do niego wystarczająco przygotowany i że nie dostałeś szczegółowych wytycznych, jak masz postępować? Jeżeli tak, to przypomnij sobie, jak się wtedy czułeś. Następnie przypomnij sobie, co w tej sytuacji postępowałeś. 

Jest duże prawdopodobieństwo, że zacząłeś działać tak jak ja – intuicyjnie. Będąc pierwszy raz w określonych sytuacjach, do których nie byłam przygotowana, działałam tak, jak podpowiadał mi rozum, ale i intuicja (przynajmniej wtedy myślałam, że jest to intuicja). Następnie analiza skuteczności tych działań, pozwalała mi wyciągać wnioski i w razie potrzeby je modyfikować. Można więc powiedzieć, że w ten sposób, wypracowałam swój indywidualny, naturalny sposób zarządzania.
Jeżeli czytasz mój blog regularnie, to z pewnością wiesz, że jestem zwolenniczką i szczerze kocham stale się rozwijać  oraz uczyć nowych rzeczy. W związku z tym, nie osiadłam na laurach, ale w trakcie swojej kilkunastoletniej kariery managerskiej, regularnie poszerzałam swoją wiedzę i nabywałam nowe kompetencje. Mam jednak wrażenie, że ten pierwszy moment, ogromnie wpłynął na to, jakim managerem byłam przez te wszystkie lata.

Gdy patrzę wstecz na swoją karierę jako manager, to nie chcę, żeby zabrzmiało to nieskromnie, ale oceniam ją dobrze. Oczywiście, bywały sytuacje trudne. Sytuacje, w których jakiekolwiek działania nie przynosiły efektu. Sytuacje, które kończyły się porażką. Jednak nawet jako manager posiadający niezbędną wiedzę i kompetencje, nie jesteś wszechmogący. Nie masz wpływu na wszystko. Zdarza się, że pozostają wątpliwości, czy mogłeś zrobić coś więcej, inaczej. Jednak powiedzmy sobie szczerze, bez chęci współpracy z drugiej strony, nie zawsze jesteś w stanie.

MOJA OSOBOWOŚĆ MANAGERA

Jakim byłam managerem? Pewnie wolałbyś to usłyszeć z ust moich podwładnych, czy przełożonych. Być może byłoby to dla Ciebie bardziej wiarygodne. Jednak zapewniam Cię i jestem z tego dumna, że moja własna opinia, była zawsze spójna z tym, co przekazywali mi moi współpracownicy. I jestem przekonana, że nie mówili tego, bo to właśnie chciałam usłyszeć. Mówili to również, ale przede wszystkim w momentach, gdy nie byli już moimi współpracownikami. Mocno wierzę więc, że było to szczere.

Gdy spoglądam na siebie jako managera, to widzę to tak, że moja osobowość managera była złożona z dwóch ściśle związanych ze sobą części. Byłam więc managerem wymagającym, oczekującym ciężkiej pracy i najlepszych efektów, zarówno od siebie, jak i od członków zespołów. Managerem wymagającym wywiązywania się ze swoich obowiązków, terminowości oraz stosowania się do zasad i ustaleń. Managerem wymagającym uczciwości, szczerości i zaangażowania.
Z drugiej strony jednak, byłam managerem, któremu można zaufać, managerem wspierającym, motywującym, wyrozumiałym, otwartym na dyskusję, przyjmującym argumenty, autentycznym i budującym partnerskie relacje. I teraz z perspektywy czasu, jestem przekonana, że ta pierwsza część mojej osobowości managera, nie byłaby tak efektywna, gdyby nie wspierała jej ta druga.

Na mojej managerskiej ścieżce, to w jaki sposób współpracuję z ludźmi i w jaki sposób wykonuję swoje obowiązki, długo nie było przeze mnie żaden sposób nazwane. Zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem szufladkowania, zamykania wszystkiego w sztywne ramy i określone nazwy. Jednak, gdy zaczęłam zgłębiać wiedzę na temat empatii i inteligencji emocjonalnej, poczułam, że to określenie bardzo pasuje do stylu mojej pracy – manager empatyczny. Dotarło też do mnie, że to co nazywałam intuicją, być może intuicją było, ale bardzo mocno wspieraną przez inteligencję emocjonalną. Umożliwiała mi ona spojrzenie z perspektywy drugiej strony, zrozumienie drugiego człowieka, motywów jego działania, emocji, które mu towarzyszą, a tym samym skutecznie komunikowanie się, współpracę i zarządzanie grupą ludzi.

Wiem, jakie wątpliwości mają managerowie, którzy dopiero poznają i uczą się znaczenia inteligencji emocjonalnej oraz empatii w zarządzaniu zespołem. Ja też czasem je miałam. Szczególnie, gdy projekty nie toczyły się zgodnie z planem. Naturalnie szukasz wtedy przyczyn, analizujesz. I w trakcie tej analizy, gdy wyeliminujesz wszelkie inne czynniki, przychodzą Ci do głowy, a czasem ktoś Ci szepnie argumenty, takie jak: „może jesteś za bardzo wyrozumiały”, „może jesteś za dobry”, „przez twoje partnerskie relacje, ludzie liczą na taryfę ulgową”. I chociaż mi nie zdarzyła się taka sytuacja, to wiem, że tak się może stać. Może znaleźć się pracownik, który źle zinterpretuje Twój sposób zarządzania i wpłynie to w jakiś sposób na jego pracę. Tylko pytanie brzmi, czy Ty chcesz z kimś takim pracować? Z kimś, kto mobilizuje się do możliwie najbardziej efektywnej pracy tylko wtedy, gdy ma przysłowiowy bat nad głową? A co więcej, czy Ty chcesz być managerem z batem w ręku?

CZY EMPATIA MOŻE NEGATYWNIE WPŁYWAĆ NA EFEKTY PRACY

Czy z empatią można przesadzić? Myślę, że tak. Do momentu, gdy empatia pomaga nam w poznawaniu rzeczywistości, jest bardzo mocnym i pomocnym narzędziem. I to nie tylko w pracy managera. Należy jednak unikać sytuacji, gdy empatia zaczyna wpływać na nas i nasze emocje. Jest sprawą bezsprzeczną, że podejmowanie decyzji i działań pod wpływem emocji, może sprawić, że nie będą one podejmowane w pełni świadomie. Manager powinien mieć zawsze na względzie cel biznesowy, cel działania firmy i zespołu. Nie może być tak, że wysoki poziom empatii i emocjonalne reagowanie na to, co dzieje się u członków zespołu, zaczyna nam ten cel przesuwać na drugi plan. Tutaj zawsze musi zostać zachowana równowaga. I na to bardzo mocno Cię uczulam.

PO CO MI TA EMPATIA

Jestem przekonana, ale jest to również, a może przed wszystkim, zdanie wielu wybitnych naukowców, że nawet najlepiej wyszkolony, inteligentny, mądry manager, nie będzie osiągał takich samych efektów, jak manager, który dodatkowo będzie wyposażony w inteligencję emocjonalną. Warto zwrócić na to uwagę, wybierając managerów dla swoich zespołów. Jeżeli sam jesteś, lub planujesz być managerem, zachęcam, do zagłębienia tego tematu i pracę w tym obszarze. Tak naprawdę to uważam, że jest to obszar do rozwoju dla każdego. Wymaga to dużej pracy nad sobą, ale naprawdę warto. Zapewniam Cię, że z efektów skorzystasz zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym.

Bez inteligencji emocjonalnej można mieć najlepsze wyszkolenie na świecie, cięty, analityczny umysł i niewyczerpane zasoby błyskotliwych pomysłów i nadal nie być wielkim przywódcą.”
                                                         – Daniel Goleman