(Anty)poradnik, czyli 8 rzeczy, które powinieneś zrobić, aby nie dostać pracy

Dziś miał być kolejny wpis o biznesie w sieci, ale tak bardzo rozbawiła mnie pewna sytuacja, że nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zmienić tematu. A że nadal pozostaję w radosnym nastroju, to charakter tego wpisu, też będzie inny niż zwykle. Mam nadzieję, że trochę pośmiejecie się razem ze mną, a potem wyciągniecie wnioski, dzięki którym wymarzona praca będzie na wyciągnięcie ręki.

Od kilkunastu lat prowadzę rekrutacje i wydaje mi się, że niewiele może już mnie zaskoczyć. A jednak. Bywa tak, że dzieje się coś, że zastanawiam się, czy:

a) Kandydat mnie testuje i chce sprawdzić moją reakcję na najdziwniejsze sytuacje.

b) Jestem w ukrytej kamerze jakiegoś nowego programu typu „USTERKA”, tylko tym razem w wersji o rekruterach.

c) Kandydat wcale nie chce dostać tej posady.

W związku z tym, dla tych ostatnich, postanowiłam przygotować poradnik, żeby zwiększyć ich szansę na sukces. Ale podkreślam, to poradnik, a raczej chyba powinien się nazywać (anty)poradnik dla tych, którzy tak naprawdę nie chcą tej pracy dostać. Dla tych, którzy jednak idą na rozmowę, żeby pracę otrzymać, polecam działać zupełnie odwrotnie. Wtedy Twoje szanse bardzo mocno wzrosną. No to startujemy. Kolejność rad zupełnie przypadkowa.

1. PRZYGOTUJ NIECHLUJNE, NIEKOMPLETNE, JAKBY NAPISANE PRZED CHWILĄ NA KOLANIE CV I DODAJ DO NIEGO ZDJĘCIE Z WAKACJI (ALBO NAJLEPIEJ Z JAKIEJŚ IMPREZY)

CV jest Twoją przepustką do kolejnych etapów rekrutacji. Na jego podstawie rekruter podejmuje decyzję, czy będzie chciał się z Tobą spotkać i porozmawiać. Oczywiście, najważniejsza jest treść i kompetencje, które posiadasz. Nie wiem jednak, jak wybitny musiałby być to specjalista i z jakiej dziedziny, żeby forma CV nie miała żadnego znaczenia.

Prawda jest taka, że w bardzo wielu przypadkach, na wielu stanowiskach, umiejętność poprawnej komunikacji, także w formie pisemnej, ma ogromne znaczenie. Patrząc na niepoprawnie napisane i sformatowane CV, można podejrzewać, że w ten sam sposób będą wyglądać w przyszłości na przykład maile do klientów, kontrahentów tej firmy. Rekruter może również odnieść wrażenie, że niezbyt mocno zależy Ci na posadzie, skoro nie znalazłeś odpowiedniej ilości czasu i chęci, aby dopracować swoje CV.

Oczywiście są stanowiska pracy, gdzie obsługa komputera, redagowanie i formatowanie treści nie mają znaczenia. Myślę jednak, że mimo to, warto, by CV wyglądało schludnie i nie zawierało (o zgrozo) błędów ortograficznych. Jeżeli nie jest to Twoja mocna strona, warto skorzystać z darmowych, dostępnych w internecie szablonów CV. Prawdą jest również to, że większość edytorów tekstowych ma funkcję sprawdzania błędów ortograficznych. Po prostu pozwól sobie pomóc.

Zamieszczenie zdjęcia w CV nie jest obowiązkiem. Nie ukrywajmy jednak, że akurat w Polsce jest to niejako standardem. Prawdą jest również to, że coraz częściej odchodzimy od standardowych, „dowodowych” zdjęć. Nie widzę w tym nic złego, jednak są pewne granice i uwierz mi, trudno ich nie zauważyć. Nie ukrywam, że pomimo wielu lat pracy, zdarza się, że nie jestem w stanie zgadnąć, co kieruje kandydatem, który zamieszcza w CV na przykład zdjęcie z wakacji. Oczywiście, z takiego zdjęcia bije radość, beztroska i prawie czujesz tę morską bryzę na twarzy kandydata… Ale chyba nie o to tu chodzi. Aby jeszcze zwiększyć Twoje szanse na nieotrzymanie pracy, podaję kilka moich ulubionych przykładów:

1. Zdjęcie z wakacji, najlepiej, jeżeli widać na nim Twój mało oficjalny strój.

2. Zdjęcie, które zostało wycięte z większej całości i jedyne, czego nie udało Ci się usunąć, to czyjaś ręka na Twoim ramieniu.

3. Zdjęcie z imprezy – charakteryzuje się poluźnionym już nieco krawatem, miną, która wskazuje, że dobrze się bawisz, ręką partnerki/partnera na ramieniu, co oznacza, że zatrzymałeś się w szalonych pląsach tylko na moment, by zrobić to właśnie zdjęcie itp.

4. Zdjęcie z choinką w tle. 😉

Jeżeli nie masz aktualnego, oficjalnego zdjęcia, to w dzisiejszych czasach, naprawdę nie jest to problem. Zwykłym telefonem możemy zrobić zdjęcie, którego jakość będzie odpowiednia do CV. Wystarczy założyć odpowiedni strój i sfotografować zbliżenie twarzy (najlepiej do linii ramion). O zrobienie zdjęcia poproś kogoś innego. Selfie zostaw sobie na media społecznościowe.

2. POD ŻADNYM POZOREM NIE WYSYŁAJ LISTU MOTYWACYJNEGO, ANI INNYCH DOKUMENTÓW, O KTÓRE PROSI REKRUTER

Prawdą jest, że list motywacyjny odchodzi już do rekrutacyjnego lamusa i wielu pracodawców go nie wymaga. Jest trend, że kilka zdań na temat motywacji zamieszczamy w samym CV. I to jest w porządku. Mnie się jednak zdarza o taki list prosić. Są stanowiska pracy, gdzie motywacja do podjęcia pracy ma duże znaczenie. Lubię także korzystać z listu motywacyjnego, gdy na docelowym stanowisku pracy, ważna jest umiejętność redagowania tekstów. Daje mi to możliwość wstępnej oceny tej kompetencji. Ale tak naprawdę, to mówiąc trochę niegrzecznie, nic Ci do tego, dlaczego pracodawca prosi o list motywacyjny. Pracodawca określa stanowisko i zasady rekrutacji. Jeżeli Ci to odpowiada, przystępujesz do procesu, jeżeli nie, masz pełne prawo nie wziąć udziału. Jeżeli jednak zdecydowałeś się zaproponować swoją kandydaturę, w dobrym tonie jest spełnić warunki przystąpienia do rekrutacji. Oznacza to, że jeżeli pracodawca prosi o list motywacyjny, lub inne dokumenty typu referencje, udokumentowanie doświadczenia, to bądź tak uprzejmy i załącz je do CV. Jeżeli ja w ogłoszeniu piszę, że proszę o list motywacyjny, a nie zostaje on dołączony, to mogę pomyśleć, że:

1. Kandydat nie przeczytał dokładnie ogłoszenia, a z automatu przesłał CV.

2. Kandydat nie potrafi napisać listu motywacyjnego.

3. Kandydat postanowił sam ustalić zasady tego procesu rekrutacyjnego.

W każdym z tych wypadków, Twoje szanse na zaproszenie na rozmowę maleją.

I jeszcze krótko na temat wpadki z nazwą firmy. Zgodnie z obowiązującym prawem w przesłanych dokumentach zawieramy zgodę na przetwarzanie naszych danych osobowych. Zawarta jest tam nazwa firmy, do której aplikujemy. Jeżeli nie wpisałeś poprawnej nazwy, jest tam nazwa firmy, do której wysyłałeś CV godzinę wcześniej, to nie tylko nie wygląda to dobrze, ale może stanowić problem. Rekruter zapewne zdaje sobie sprawę, że być może bierzesz też udział w innych procesach, ale taka pomyłka świadczy o braku staranności w przygotowaniu tej aplikacji. A patrząc już z punktu prawnego, wychodzi na to, że nie udzielasz zgody firmie, do której aplikujesz. Teoretycznie mogą tutaj przeszkodzić kwestie prawne. Ale to już nie moja działka.

Jeżeli pomimo słabego początku, dostałeś zaproszenie na rozmowę, spokojnie, będziesz miał jeszcze kilka okazji, by wypaść źle. Poniżej kilka przykładów.

3. NIE PRZYCHODŹ NA CZAS. JEŻELI POMYLISZ DNI, TO WSKAKUJESZ POZIOM WYŻEJ

Uwierzcie mi, że rekruter w trakcie procesu ma pełne ręce roboty. Wymaga to od niego świetnego planowania i organizacji dnia pracy. Tym samym, jeżeli jeden z kandydatów spóźnia się, jego grafik ulega zmianie. W najlepszym przypadku, rekruter pomimo Twojego spóźnienia, pozwoli Ci w pełni przedstawić swoją kandydaturę, jednak następni kandydaci, będę musieli chwilę poczekać, lub rekruter będzie musiał zrezygnować ze swojej przerwy.
W drugim wypadku, gdy skończy się czas przeznaczony na spotkanie z Tobą, po prostu się z Tobą pożegna. Z tego powodu, być może nie będziesz miał możliwości przekazania wszystkich informacji.
W najgorszym wypadku, gdy spóźnienie jest znaczne, rozmowa się po prostu nie odbędzie. I nie jest to zła wola, czy zemsta rekrutera. Rekruter najzwyczajniej nie chce dopuścić do sytuacji, że pozostali kandydaci będą zmuszeniu ponosić konsekwencje Twojego spóźnienia.

Powiem szczerze, że dla mnie osobiście punktualność jest bardzo ważna. W każdym przypadku, czy to w pracy zawodowej, czy w życiu prywatnym. Jest oznaką szacunku dla drugiej osoby. Oczywiście, zdarzają się sytuacje, z powodu których nie jesteśmy w stanie dotrzeć na czas. Jeżeli jednak nie ma żadnego istotnego powodu, dla którego się spóźniamy, to nie wygląda to dobrze.
Co do przyjścia później, to chyba sprawa jasna. Ale przyjście z dużym wyprzedzeniem też nie jest najlepszym rozwiązaniem. W mojej opinii dziesięć minut przed umówioną godziną jest idealne.

Może niektórym z Was trudno w to uwierzyć, ale bywają sytuacje, że ktoś zupełnie pomyli godzinę, a nawet dzień spotkania. I może nawet taka osoba ma jakieś trzymające się kupy wytłumaczenie tej sytuacji. Ale co byście pomyśleli o takim kandydacie, jeżeli stara się o stanowisko pracy, gdzie terminowość gra kluczową rolę? No właśnie.

4. PRZYJDŹ NA ROZMOWĘ KOMPLETNIE NIEPRZYGOTOWANY I POKAŻ TO

Jeżeli szukasz jakiejkolwiek pracy, CV wysyłasz z automatu i z biegu wchodzisz na każdą rozmowę, to masz duże szanse, żeby nie dostać pracy. To jest naturalne, że jeżeli aktywnie poszukujesz pracy, to być może odbędziesz wiele rozmów. Ale to nie zwalnia Cię z obowiązku, żeby do każdej z nich się przygotować. Zupełnym minimum jest poznanie ogólnodostępnych informacji o firmie – czym się zajmuje, jej historii, wizji, misji. Strona internetowa, media społecznościowe to kopania wiedzy, którą jeżeli mądrze wykorzystasz, bardzo może Ci pomóc.
Bardzo mile widziane jest zadawanie pytań dotyczących firmy. Ale jeżeli zadajesz pytanie, na które odpowiedź można znaleźć na głównej stronie strony internetowej firmy, to raczej nie zostaniesz doceniony za zainteresowanie działalnością firmy.

Jeżeli z mediów społecznościowych wynika, że firma kładzie duży nacisk na pracę zespołową, na integrację zespołu. Widać, że często organizowane są wspólne wyjścia, wyjazdy, a Ty będziesz przekonywał, że jesteś totalnym indywidualistą i oddzielasz grubą kreską życie prywatne od zawodowego, to uwierz mi, że pomimo wysokich kompetencji, rekruter zastanowi się nad Twoją przyszłością w tej firmie.

Przychodząc na rozmowę musisz dokładnie wiedzieć, jakie są wymagania na stanowisku, na które aplikujesz. Jest prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że właśnie o to zostaniesz zapytany. Jeżeli okażesz zaskoczenie, albo nie będziesz w stanie odpowiedzieć na pytanie dotyczące kluczowej kompetencji, zapewniam, że Twoje szanse na nieotrzymanie pracy wzrosną.

Jest również lista standardowych pytań, które zazwyczaj padają na rozmowie kwalifikacyjnej. Zapoznaj się z nimi, przygotuj odpowiedzi.
Jednym z takich pytań, jest pytanie o wynagrodzenie. Jeżeli odpowiesz, że jeszcze się nad tym nie zastanawiałeś, to albo kłamiesz, albo nie potrafisz rozmawiać o pieniądzach, albo jesteś lekkoduchem, który nie bierze pod uwagę jednego z najważniejszych aspektów dotyczących pracy. Nie wiem, która z opcji jest najgorsza.

5. KŁAM, BEZCZELNIE KŁAM, ZARÓWNO W CV, JAK I W TRAKCIE ROZMOWY

To jest już naprawdę wysoki poziom. Kto pozwala sobie na oszukiwanie przyszłego pracodawcy, może być już prawie pewnym porażki (tzn. sukcesu w postaci nieotrzymania pracy).
Zamieszczenie informacji niezgodnych z prawdą to nie tylko kwestia prawna, ale i moralna. A prawdopodobieństwo, że prawda wyjdzie na jaw jest duże. Jeżeli chodzi o wykształcenie, to sprawdzenie dokumentów szybko rozwieje wątpliwości. Jeżeli chodzi o kompetencje, to jeżeli są one kluczowe, to zapewniam, że będą już zweryfikowane w trakcie procesu. Jeżeli mniej istotne, ale niezbędne, prawdopodobnie braki wyjdą na jaw już w pierwszych dniach pracy. Tak, czy inaczej, nie warto.

Mnie najbardziej zaskakuje jakaś dziwna potrzeba, lekkiego minięcia się z prawdą w kwestiach niezwiązanych ze stanowiskiem pracy. Czasem znajduję czas, lub z czystej ciekawości dopytuję o wskazane przez kandydata zainteresowania. Pech, jeżeli jest to znany mi temat. Tak więc dla przykładu powiem, że jeżeli przeczytałeś jedną książkę polskiego autora, na dodatek wątpliwej jakości, to naprawdę nie oznacza to, że interesuje się polską literaturą. A jeżeli w tamtym roku byłeś na wakacjach w Egipcie, to nie oznacza, że Twoją największą pasją są podróże. Poważnie.

6. BĄDŹ SKROMNY. NIE MÓW O SWOICH ZALETACH. PODKREŚLAJ SŁABE STRONY

O, i to jest coś, co pod względem siły działania ma szanse konkurować z kłamstwami. Jeżeli wierzysz, że rekruter doceni Twoją skromność i sam dostrzeże Twoje zalety, nawet jeżeli sam o nich nie powiesz, to niestety jesteś w błędzie. Oczywiście, dobry rekruter będzie potrafił zadać pytania, na które potrzebuje odpowiedzi, ale to w jaki sposób na nie odpowiesz, wpłynie na Twoją ocenę. Tak więc na pytanie, czy masz jakieś duże osiągnięcia na przykład w sprzedaży, to pod żadnym pozorem nie odpowiadaj:

a) Tak (koniec wypowiedzi).
b) Udało mi się osiągnąć kilka sukcesów.
c) Razem z zespołem udało nam się co nieco osiągnąć.

Podaj konkretne przykłady, powiedz, że to osiągnąłeś, a nie „udało Ci się”. Wskaż swój sukces, a nie jakichś innych ludzi.

Niepytany, nie mów o swoich słabościach. Jednak jest tak, że rekruterzy często o nie pytają. Przygotuj się na takie pytanie. Mówienie, że jest się pracoholikiem, lub perfekcjonistą, jest już passe. Powiedz o słabościach, które nie mają związku ze stanowiskiem, na które aplikujesz, lub o słabościach, nad którymi pracujesz i robisz coraz większe postępy. Nie mów o tych słabościach, jako o czymś ważnym, nie roztrząsaj tematu, poświęć mu minimum czasu.

7. ZAGADAJ REKRUTERA. PRZERYWAJ MU. WCHODŹ MU W SŁOWO. MÓW O RZECZACH NIEISTOTNYCH W REKRUTACJI

Uważam, że w procesie rekrutacji nie ma strony ważniejszej i mniej ważnej. Każda ze stron ma coś do zaproponowania i chce coś otrzymać. Pamiętaj jednak, że podczas rozmowy, to Ty jesteś gościem. Pozwól rekruterowi zdecydować o sposobie przeprowadzenia rozmowy. Wierzę, że w agendzie znajdzie się czas na Twoje pytania.
Na etapie pytań ze strony rekrutera, odpowiadaj na nie i nie zmieniaj tematu rozmowy. Nie pozwalaj sobie na zbyt długie dygresje, szczególnie, gdy nie mają związku z procesem rekrutacji. Rekruter jeżeli nawet z jakiegoś powodu miałby ochotę, to z pewnością nie ma czasu na słuchanie, co Ci się przydarzyło podczas ostatniego wyjazdu na narty. Jeżeli chciałbyś podzielić się dłuższą historią, która w Twojej opinii ma znaczenie, zapytaj rekrutera, czy chciałby i ma czas jej wysłuchać.
Gdy rekruter mówi, wchodząc mu w słowo, przerywając, pokazujesz najzwyczajniej na świecie brak umiejętności komunikacji, a w najgorszym przypadku, jesteś po prostu niegrzeczny.

8. KRYTYKUJ PRZYSZŁEGO PRACODAWCĘ

Poświeciłeś dużo czasu, by przygotować się do rozmowy i wiesz o firmie prawie wszystko. To najgorszy użytek, jaki możesz teraz z tego zrobić, to wskazać na rzeczy, które Ci się nie podobają. Na przykład powiedz, że strona internetowa jest już trochę przestarzała i może czas zrobić bardziej aktualne zdjęcia na stronę.
Wyjątek stanowi oczywiście sytuacja, gdy obowiązkiem na stanowisku, na które aplikujesz, będzie właśnie usprawnienie tych kwestii. Wtedy możesz oczywiście zaproponować swoje sugestie. 

Najlepsze jest krytykowania rzeczy, na które z jakiegoś powodu firma nie ma na razie wpływu. Niezłe jest na przykład zwrócenie uwagi na kiepska dzielnicę, w której mieści się firma, na problemy ze znalezienie miejsca parkingowego, koniecznością męczącego wejścia na trzecie piętro bez windy, albo powiedz jak brzydki jest ten walący się budynek tuż obok.

No to chyba z najważniejszych rzeczy tyle. Gdy teraz patrzę na to, co napisałam, to widzę, że miało być krótko i zabawnie, a wyszedł z tego porządny (anty)poradnik. Sytuacja, która mnie sprowokowała do tego wpisu była zupełnie mała i błaha, a spowodowała, że przebiegłam myślami przez wiele lat pracy jako rekruter. To były fajne wspomnienia. Powiem Wam szczerze, że uwielbiam to robić. I niech powyższy tekst nie sprawi, że pomyślicie, że jest inaczej.

To oczywiście nie są wszystkie błędy, które kandydaci popełniają w procesach rekrutacji, ale myślę, że te, które w znaczny sposób mogą wpłynąć na jego przebieg. Przypomnijcie sobie ten wpis przed rekrutacją, tylko koniecznie pamiętajcie, żeby zrobić zupełnie odwrotnie i będzie dobrze. Powodzenia.

„Podczas rekrutacji nie skupiaj się na tym, żeby się sprzedać. Bądź taki, żeby inni sami pragnęli Cię kupić.”
                                                         – Katarzyna Foit

K2F1_katarzynafoit.pl_Antyporadnik